Nowy Cmentarz Żydowski przy ul. Lotniczej 51

Prezentowane tutaj zdjęcia cmentarza są częścią międzynarodowego projektu „Żydowski Wrocław w turyńskim obiektywie”, autorami zdjęć są: Stefano Airaghi, Nicolas Boria, Diego Fornero oraz Gianluca Sapienza. Przypominamy o zakazie kopiowania i rozpowszechniania prezentowanych tutaj zdjęć.

Cmentarze żydowskie we Wrocławiu stanowią niewąt-pliwie jedne z najatrakcyjniejszych zabytków naszego miasta. I choć wiele osób odwiedziło już Stary Cmen-tarz Żydowski przy ul. Ślężnej, to nie każdy wie, że Wrocław posiada jeszcze jeden, do dziś funkcjonujący i równie ciekawy Nowy Cmentarz przy ul. Lotniczej 51. Nazwa może być myląca, dlatego warto podkreślić, że to miejsce obchodziło w tym roku swoje 112 urodziny, nie jest więc tak całkiem nowy.

Nowy Cmentarz Żydowski we Wrocławiu jest obecnie w  trakcie gruntownej renowacji oraz inwentaryzacji. Godziny otwarcia cmentarza: niedziela od 9:00 do 13:00 oraz środa od 14:00 do 17:00. Cena biletu 8 zł.

Wyjątkowa galeria zdjęć prezentowana na tej stronie ma za zadanie przybliżyć piękno cmentarza, jak również zre-kompensować trudny dostęp do tej wyjątkowej nekropolii.

Historia cmentarza

 W latach 90. XIX w. we wrocławskiej gminie żydowskiej zaczęto zdawać sobie sprawę, że cmentarz przy ul. Ślężnej niedługo się zapełni. Dynamiczny rozwój miasta, a szcze-gólnie bogatej dzielnicy Krzyki uniemożliwiał jego ewen-tualne powiększenie, dlatego też  zaczęto poszukiwać miejsca, na którym można by stwo-rzyć nowy cmentarz. Po dość skomplikowanej procedurze kupna gruntu – formalnie mias-to Breslau – w czerwcu 1898 roku zakupiło teren w okolicy Pola Gądowskiego od hrabiego Remusa von Woyrscha z Pilczyc, aby stworzyć na nim cmentarz komunalny, a część zakupionego gruntu przekazać (odpłatnie) gminie żydowskiej z przeznaczeniem na nową nekropolię.

Problemy

Zanim miasto zakupiło działkę, zapropo-nowało gminie, ażeby w poprzek cmentarza przebiegała droga dla karawanów i pieszych prowadząca do cmentarza chrześcijańskie-go. Oczywiście pomysł ten był zupełnie ab-surdalny i przeciwny prawu żydowskiemu. Wpływy Żydów w Radzie Miejskiej były jed-nak na dość silne, toteż udało się przekonać radnych o zaniechaniu tego pomysłu.

Gdy gmina przygotowywała się do zamknięcia transakcji nastąpiły dalsze problemy. Najpierw miasto chciało uszczuplić sprzedaną działkę o 10 metrów od strony ulicy (trasy wylotowej na Berlin), brak jednak dokumentów, które by dostatecznie naświetlały tę sprawę, więc historycy wychodzą z założenia, że przeszkodę tę udało się zażegnać bezkonfliktowo.

Ostatnia przeszkoda była znacznie poważniejsza. Komendant Breslau, generał major von Witzendorff przeciwny powstaniu nekropolii argumentował, że cmentarz w pobliżu użytkowanych przez wojsko koszar numer 10 będzie zagrażał znajdującym się tam ujęciom wody pitnej.  Protest lekarza powiatowego zaognił tylko konflikt. Powołany niezależny ekspert, jak zauważa Leszek Ziątkowski w swojej książce Dzieje Żydów we Wrocławiu, po zbadaniu  terenu zlecił drenaż terenu cmentarza, co miało uciąć spory kompetencyjne i uciszyć ewentualne głosy przeciwne jego założeniu. Po wszystkich stoczonych bataliach można było przystąpić do budowy.

Budowa

Nad projektem czuwał znany wrocławski żydowski architekt Paul Ehrlich, który wraz ze swoim bratem, był twórcą tak istotnych budynków jak Szpital  Żydowski przy al. Wiśniowej (obecnie Szpital Kolejowy), przebudowa wnętrza Synagogi pod Białym Bocianem, czy Domu Koncertowego we Wrocławiu (obecnie sali koncertowej Filharmonii Wrocławskiej). Wrocławscy architekci zanim przystąpili do pracy dobrze przestudiowali plany najnowszych cmentarzy żydowskich m. in. z Berlina oraz Hamburga. Aby ogromna inwestycja przebiegła sprawnie powołano specjalną Komisję Cmentarną, kontrolującą budowę i nadzorującą przetargi. Wśród jej przedstawicieli można wymienić wiele wybitnych osobistości pochowanych później na Starym Cmentarzu Żydowskim przy ulicy Ślężnej, takich jak F. Pringsheim, E. Sachs, J. Schottlander, T. Oschinsky, H. Neustadt, warto też wspomnieć o ekspertach m. in. Heinrichu Richterze, dyrektorze zieleni miejskiej oraz Paulu Ehrlichu, wyżej wspomnianym architekcie.

Już w maju 1900 ogłoszono przetarg na roboty drenażowe. Po wstępnej akceptacji koncepcji zaprponowanej przez Ehrlicha już 4 lipca 1900 przedłożył on projekt kaplicy, kostnicy (domu przedpogrzebowego) oraz budynku zarządu cmentarza. Przedstawiony miesiąc później przez architekta plan prac przewidywał, że już do końca sierpnia 1900 roku zakończą się prace drenażowe, a do wiosny 1901 roku zostanie ukończone brukowanie oraz pierwsze budynki cmentarne.

Zgodnie z przewidywaniami ukończono budowę przed rokiem 1902. Koszt projektu wyniósł 444 948, a zachowane dokumenty nie stwierdzają jasno w jaki sposób była finansowana tak wielka inwestycja. Jak przekonuje Leszek Ziątkowski – zapewne pod koniec XIX w. gdy uświadomiono sobie konieczność budowy nowego cmentarza, zaczęto gromadzić pieniądze na specjalnym koncie – tzw. Friedhofsfonds. Gromadzenie funduszy trwało całkiem długo, bo na wiosnę 1899 roku na koncie było już ponad 230 000 marek.

Inwestycja nie nadszarpnęła budżetu gminy, dlatego też bacząc na owe, bądź co bądź, korzystne warunki finansowe zarówno Paul Ehrlich jak i jego pomocnik E. Lux otrzymali solidne premie (architekt 3 tys. marek, jego pomocnik 300).

Otwarcie

14 lutego 1902 otwarto nowy cmentarz. Jak relacjonuje Ziątkowski: zaproponowano zaproszenie członków zarządu gminy i zgromadzenia reprezentantów, obu komisji kultowych, synagogalnych i komisji do spraw ubogich, zarządu komisji pomocy społecznej , „osiemnastu mężów”, osób zaangażowanych przy budowie cmentarza i osobistości z miasta.  Kulminacyjnym momentem uroczystości miało być przekazanie kluczy F. Pringsheimowi przez mistrza budowlanego P. Ehrlicha.

Pierwszy pogrzeb odbył się na cmentarzu 12 marca 1902 r. Pogrzebano zmarłego w Szpitalu Żydowskim Fundacji Franckla komisjonera Salomona Branna. Zmarły miał 63 lata i był ojcem znanego historyka Żydów śląskich M. Branna.

Sprawozdania prasowe z otwarcia cmentarza zachwalały inwestycję: pisano, że przy zachowaniu powszechnie obowiązujących reguł sztuki zakładania miejsc grzebalnych, utrzymano nową nekropolię w charakterze ogrodu z trawiastymi polanami, grupami drzew i miejscami pod monumentalne pomniki. Cmentarz zbudowany był wzdłóż osi, przebiegającej od głównej bramy, wyznaczanej przez obsianą trawą przestrzeń. Po prawej stronie od wejści znajdował się dwupiętrowy budynek zarządu cmentarza a po lewej stronie kaplica połączona krytą galerią z budynkiem przedpogrzebowym (kostnicą). Pozostałości po tych budynkach można nadal obserwować na cmentarzu. Kaplica była budowlą centralną z kopułą, przykrywającą pomieszczenie, które mogło pomieścić nawet 400 osób. Wzniesiono ją w stylu neoromańskim z nietynkowanej cegły, wewnątrz zdobiona była malowidłami. Prowadziły do niej trzy wejścia, w tym jedno do kostnicy.

Od razu po otwarciu cmentarza starano się usprawnić jego funkcjonowanie poprzez rozbudowę ogrodnictwa cmentarnego, na którym ciążyła opieka nad grobami. Kolejnym elementem było ukończenie prac związanych z gospodarką wodną, przede wszystkim pozbycie się nadmiaru wody, spływającej z terenu zdrenowanego oraz uregulowanie gospodarki ściekami z budynków, które znajdowały się na cmentarzu. Ostatnią sprawą pozostawało zapewnienie dostępu do wody pitnej dla mieszkańców obsługi cmentarza.

Rozbudowa cmentarza w następnych latach doprowadziła do zmian topograficznych: rozszerzenie nekropolii do ulicy Pilczyckiej, następnie budowa grobowców przyściennych czy utworzone w latach 20. XX w. pole urnowe.

Na początku pierwszej wojny światowej zdecydowano się utworzyć kwaterę żołnierzy żydowskich poległych na różnych frontach (centralna jej część na zdjęciu poniżej).

Również jej projektantem został Paul Ehrlich. Wojskową kwaterę ulokowano na przeciwko głównego wejścia na cmentarz (na końcu długiej wysadzanej wierzbami alei wejściowej).  Oficjalnie nazwano tę część cmentarza polem honorowym, jednakże centralna jego część – pomnik widoczny na fotografii powyżej – miał za zadanie upamiętnienie wszystkich poległych w czasie wojny wrocławskich Żydów, którzy spoczęli w różnych zakątkach Europy – o ich ofierze przypominały 432 nazwiska poległych wypisane na tablicach pomnika.

Tak opisywana była koncepcja pomnika w Gazecie Żydowskiej: wspólnie, tak jak wspólny był szczytny cel, który spajał bojowników na drodze do śmierci, jak wspólne było cierpienie i niebezpieczeństwo, które łączyło wszystkie zawody i klasy społeczne, tak wspólnie, bez żadnych różnic leżą pogrzebani polegli. Takie same skromne kamienie, których prosty, wygięty zarys wyraźnie odcina się od zielonego cisowego żywopłotu, którego oddziaływanie będzie z biegiem lat w naturalny sposób wzrastało. Całe pole honorowe otoczone jest wstęgą porośniętego skalniakami, niskiego muru z kamieni polnych; muru, który współbrzmi z grobami wojennymi, znajdującymi się na wolnej przestrzeni pól bitewnych i który tworzy ów związek. To wszystko winno wyrażać wspólnotę losów, a niskie, obsiane trawą i obsadzone zwykłymi, prostymi kwiatami wzgórki grobów winny owo wrażenie wspólnoty pogłębiać.

Wielki patriotyzm, jaki przebija z tych słów, można odnaleźć w wielu miejscach na cmentarzu – przede wszystkim zaś w pięknych inskrypcjach, które niejednokrotnie mówią o poległych dla Rzeszy bohaterów. Zadzwia jeszcze bardziej ów patriotyzm, który nie kończy się wraz z nastaniem ery nazistowskiej – jeszcze w latach 40. XX w. można znaleźć wiele inskrypcji tych, którzy oddali swoje życie za Niemcy, choć w tym samym czasie pojawiało się już wiele informacji nagrobnych o deportowanych na wschód, o zmarłych w gettach i obozach koncentracyjnych.. Cmentarz na Lotniczej zadziwia bezpośredniością takich tekstowych form nagrobnych.

Okres prześladowań hitlerowskich

W 1943 r. po deportacji wrocławskich Żydów – głównie do getta w czeskim Terezinie (Theresienstadt) – we Wrocławiu pozostało około 600-700 osób żydowskiego pochodzenia, które albo pozostawały w małżeństwach z nie-Żydami, albo były określane przez hitlerowskie ustawodawstwo jako „mieszańcy”. W połowie czerwca 1943 r. gauleiter NSDAP na Dolny Śląsk Karl Hanke postanowił o stworzeniu dla tych osób stacji medycznej w budynku zarządu na terenie cmentarza przy ul. Lotniczej. W „jüdische krankenstation” pracowało pięciu lekarzy (między innymi chirurg, internista, pediatra, lekarz ogólny) oraz trzy pielęgniarki. Do końca 1944 r. stacja przyjęła kilkuset pacjentów, cierpiących głównie na starcze, przewlekłe choroby.

Pacjentami tej placówki byli także żydowscy więźniowie obozów koncentracyjnych z terenu Wrocławia i okolic. Personel stacji medycznej miał obowiązek chować zmarłych przywożonych z obozów – głównie ofiary zagłodzenia, chorób i brutalnego traktowania. Między 20 maja a 20 sierpnia 1944 r. pochowano na nekropolii 16 kobiet i mężczyzn z Belgii, Francji, Holandii i Polski, którzy zostali przywiezieni z obozów pracy , między innymi z Maślic i Sołtysowic. Miejsce ich bezimiennego pochówku znajduje się w pobliżu grobu rodziny Hadda, na wschodnim końcu Osi Wschód-Zachód.

Tak wspomina te wydarzenia Karla Wolff, siostra szpitalna pracująca w stacji leczniczej na cmentarzu: przed owym budynkiem zarządu na cmentarzu na Kozanowie, który leżał daleko za miastem, stanęliśmy wozem drabiniastym załadowanym nędznym sprzętem, który nam przydzielono; kilka łóżek, stoły, sprzęt kuchenny, instrumenty itd. [...] Od dawna opuszczony budynek zarządu został uprzątnięty. Kwiaciarnię, w której wcześniej, zanim poszło się na grób, można było kupić kwiaty, zmieniono na salę operacyjną. Na parterze znajdowały się jeszcze dwa gabinety lekarskie, biuro, cztery pokoje dla chorych oraz kuchnia. Na pierwszym piętrze znajdowało się labolatorium oraz izolatka.

Z obozów telefonowano rano, że mamy spodziewać się tylu a tylu nieżywych. Byliśmy także cmentarzem i musieliśmy zatroszczyć się o pochówek owych nieszczęśliwych Żydów. Nie byli zamordowani, zastrzeleni czy zagazowani; byli ‚jedynie’ zagłodzeni lub zmarli na jakąś chorobę, częstokroć również obchodzono się z nimi nazbyt brutalnie. Widzieliśmy ślady.

Placówka medyczna na cmentarzu przy ul. Lotniczej funkcjonowała do końca 1944 r. Najprawdopodobniej w czasie działań zbrojnych uległy zniszczeniu budowle cmentarne – kaplica i budynek zarządu cmentarza (przy czym w kaplicy zniszczony zystał tylko częściowo dach, rozebrano ją dopiero po wojnie).

W ostatnim okresie tuż przed wyzwoleniem wojsko przygotowywało na terenie cmentarza miejsce do masowych pochówków. Udzieliły na to zgody władze finansowe, które sprawowały funkcję właściciela po wywłaszczeniu tej nieruchomości.

W okresie powojennym cmentarz żydowski miał i tak sporo szczęścia – nie został zrównany z ziemią, jak to uczyniono z przyległymi cmentarzami. Był on użytkowany przez odradzającą się gminę już od 1945 r.

Przy czym nowe groby zniszczyły wcześniejszy układ planistyczny, gdyż umiejscowiono je w przedniej części cmentarza. Część nowych nagrobków powstała z fragmentów rozebranych nagrobków dawnych – komunistyczny brak materiałów odcisnął znaczące piętno na cmentarzu. Nagrobki, które pojawiły się po II wojnie światowej, bardzo często – oprócz zmarłego – upamiętniały również jego/jej rodzinę, którzy zginęli w czasie Holocaustu.

Czas wojny i lata komunizmu mocno zdewastowały cmentarz. Odradzają się Gmina Żydowska w latatch 90. rozpoczęła długi i żmudny proces renowacji cmentarza, który trwa do dziś.

 

Źródła: Leszek Ziątkowski: Dzieje Żydów we Wrocławiu